×

Nowe peelingi od Efektima


Kiedy prawie 3 lata temu zrozumiałam jak ważna jest pielęgnacja skóry postanowiłam na maksa zadbać nie tylko o skórę twarzy, ale również o całą resztę ciała. Regularnie peelinguję skórę i używam balsamów oraz olejków do jej pielęgnacji. 
Wybierając peeling zwykle kieruję się po pierwsze zapachem, potem ziarnistością peelingu, a na końcu działaniem oraz ceną. Jakiś czas temu trafiło do mnie trzy nowe peelingi od marki Efektima. Powiem szczerze - gdybym spotkała je na półce sklepowej nie byłyby na pewno moim pierwszy wyborem. Jednak z ciekawością je wypróbowałam i chociaż nie wszystkie mnie przekonały do siebie to jednak uważam, że marka bardzo fajne podeszła do tematu bo takich peelingów jest jeszcze mało w ofercie. Ale po kolei. W serii mamy trzy peelingi: kokosowy-ujędrniający, węglowy-oczyszczający oraz algowy- antycellulitowy. Każdy z nich jest inny i wydaje mi się, że każdy znajdzie swoje amatorki, chociaż nie koniecznie uważam, że każda z Was pokocha je wszystkie. Są bardzo różne, dlatego też trzeba znaleźć po prostu swojego ulubieńca. 

Na pierwszy rzut peeling węglowy, czyli oczyszczający. 


Jest to peeling, który kompletnie nie przypadł mi do gustu. Co prawda ma bardzo przyjemny zapach i konsystencję, ale to za mało, aby na stałe trafić na moją półkę. Peeling zawiera pył wulkaniczny oraz węgiel - wydawać by się mogło, że dzięki temu będzie miał on masę ostrych drobinek peelingujących, nic jednak bardziej mylnego. Peeling jest bardzo delikatny, zarówno w formularze jak i w działaniu. Dla mnie to zdecydowanie za mało, ponieważ potrzebuję mocnego zdzieraka, który poradzi sobie z martwym naskórkiem, wrastającymi włoskami i pozwoli wykonać porządny masaż, aby pozbyć się cellulitu. W dodatku jego czarny kolor sprawa, że Wasza łazienka będzie wyglądała jak przedsionek kopani węgla. 



Kolejnym z serii jest peeling kokosowy, który ma działanie ujędrniające.


Właśnie ten peeling został moich hiciorem. Po pierwsze pachnie bosko, więc dla fanki Rafaello będzie jak znalazł :) W dodatku posiada drobinki ścierające z łupinek kokosa, dzięki czemu można naprawdę poczuć, że wykonuje się peeling. Skóra jest nawilżona i z każdym kolejnym użyciem zyskuje coraz bardziej na jędrności. Sama nie wiem czy bardziej lubię go za działanie czy za ten cudowny zapach. Nie mniej jednak idealnie sprawdzi się u wszystkich fanek mocniejszych zdzieraków.


Ostatni jest peeling algowy o działaniu antycellulitowym.


Jest to produkt w przypadku którego mam mieszane uczucia. Ani mnie nie zachwycił jak kokosowy, ale też nie rozczarował mnie, tak jak węglowy. Konsystencja jest bardzo podoba do węglowego,ponieważ peeling jest bardzo delikatny i koło zdzieraka to on nawet nie stał. Ale z drugiej strony zauważyłam znaczą poprawę w walce z cellulitem odkąd go używam. Ponieważ gruboziarnisty peeling wykonuję 2 razy w tygodniu, to algowego używam w te dni, kiedy nie ma mowy, żebym sięgnęła po coś mocniejszego. Dzięki takiej wymianie skóra ma zapewnioną odpowiednią porcję zdzieraka, a peeling antycellulitowy może sobie działać dogłębnie na oczyszczonej z martwego naskórka skórze. 



Jak widzicie każdy z tych peelingów jest inny. Każdy ma inne działanie, inny zapach i kolor. Dzięki takiemu zróżnicowaniu każda z nas może znaleźć coś dla siebie. Fanki mocnych zdzieraków na pewno pokochają wersję kokosową, a te z Was, które mają delikatniejszą skórę z pewnością odnajdą ulubieńców wśród peelingów algowych lub węglowych. 

Koniecznie dajcie znać, czy macie już swoje ulubione peelingi czy może dopiero szukacie? Jeżeli szukacie to koniecznie sprawdźcie w drogeriach te od Efektima :)

9 komentarzy:

  1. nie mam jeszcze ulubionych peelingów a te z efektima to dla mnie nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten peeling, nie do końca jest peelingiem węglowym. On nie ma w sobie tak dobrze działającego aktywnego węgla, a jedynie carbon black - czarny barwnik :P.

    OdpowiedzUsuń
  3. czarny na pewno wypróbuję, a może coś jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie te peelingi to totalne buble, które nic nie robiły :/. Każdy z nich starczył mi na raz i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnością wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten zielony doprowadziłby mojego faceta do zawału

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)
Pamiętaj, że komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych, które pozostawiasz wraz z komentarzem tj. nick, ewentualnie adres email lub inne dane. Nie są one w żaden sposób przeze mnie wykorzystywane, a pozostawienie ich jest całkowicie dobrowolne.

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger