×

Czarna maska - Black Mask od Pilaten


O czarnej masce od Pilaten słyszał już chyba każdy. Na początku kiedy panował na nią największy szał to strasznie trudno je było w Polsce kupić stacjonarnie. Wiem, że co odważniejsi zamawiali na Aliexpress, ale moja skóra jest dość delikatna, więc nie chciałam kupować maseczki z niezaufanego źródła. Na szczęście szybko zaczęły się one pojawiać w drogeriach jak np. Super-Pharm czy Douglas. Swoją kupiłam właśnie w tym pierwszym za około 30 zł. Wcześniej kupowałam wielokrotnie wersje w saszetkach, ale było to nieopłacane mimo, że cenowo wychodziło podobnie. Po prostu na moją buźkę idzie jakieś 3/4 saszetki,a resztę musiałam wyrzucać. Wersja w tubce jest o tyle wygodniejsza, że wyciskam ile mi potrzeba i nic się nie marnuje na szczęście.


Wiem, że u wielu osób ta maseczka nie robi dosłownie NIC. Wiem też, że u wielu sprawdza się super. A u mnie? U mnie sprawdza się całkiem dobrze, ale bez rewelacji. 
Zacznijmy od tego, że przed każdym nałożeniem tej maseczki wymagana jest parówka (nie, nie chodzi o taką do jedzenia). Ponieważ biorę standardowo gorące prysznice niczym Matka Smoków to parówkę mam zwykle z głowy - chodzi przede wszystkim o to, aby otworzyć pory. Maska najwięcej wyciąga mi z nosa i czoła. Sporadycznie również z brody. Nie są to jednak ilości takie jak czasami widać na filmikach. Może to kwestia maseczki, a może po prostu nie mam aż tyle ,,zanieczyszczeń" co inni. Poza kwestią oczyszczania lubię ją za to, że zrywa z twarzy wszystkie suche skórki oraz mniejsze włoski. Dzięki temu skóra jest znacznie bardziej wygładzona. 



Black Mask od Pilaten to maseczka typu peel-off, czyli po zaschnięciu możemy ją ściągnąć. Przywiera ona dość mocno do skóry dlatego warto pamiętać, aby nie nakładać jej szczególnie na brwi - no chyba, że marzy się Wam ich szybka depilacja ;) Z doświadczenia mogę poradzić, że jeżeli jednak nałożycie ją na włoski niechcący to najlepiej nie zrywać jej,a po prostu zmyć ciepłą wodą. 

P.S. Jak widać na załączonym obrazku maseczka idealnie sprawdzi się w przypadku napadu na bank lub włamu :) 



Maseczka nie jest na pewno super extra hitem, który mogę polecić każdemu, ale nie uważam jej też za bubel żeby odradzać. Jeżeli nie jesteście pewni czy się u Was sprawdzi to najlepiej kupić wersję w saszetkach i wypróbować. Wyjdzie taniej, zwłaszcza jeżeli miałaby Wam nie przypaść do gustu :) 

Mieliście już do czynienia z Black Mask? A może z jej białą siostrą White Mask? Koniecznie dajcie znać :) 


3 komentarze:

  1. miałam do czynienia, kupiłam w Pigmencie. użyłam z 4 razy - jestem w tej grupie, u której nie zadziałała ona nic, mimo 20 minutowych parówek (micha z wrzątkiem i ziółkami). oddałam siostrze :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger