×

Japoński rytuał od Marion


Polskie firmy co rusz prześcigają się w pomysłach co nowego wprowadzić na rynek. I super! Nareszcie poziom konkurencji na rynku jest tak wysoki, że co rusz pojawiają się nowości, a jakość kosmetyków znacznie się poprawiła. Fajnie, że mogę pisać o kosmetykach Made in Poland. Dziś mam dla Was nową serię od Marion, która idealnie wpisała się w moje standardy koreańskiego rytuału pielęgnacyjnego.
Cała seria nosi nazwę ,,Japoński rytuał". Opakowania utrzymane są w kolorze bieli i pastelowego różu co na pewno przyciąga wzrok. W skład serii wchodzą: żel oczyszczający, tonik, lekki krem do twarzy, 3 minutowa maseczka, maska na tkaninie oraz chusteczki do demakijażu.
Serię łączy jeszcze jedno - zapach. Jest on delikatny, ale jednocześnie słodki i dość specyficzny.  Dla mnie jest wprost wymarzony na zimę, ale nie jestem pewna czy latem wybrałabym go równie chętnie. Pozostaje mi jedynie życzyć sobie, aby na lato Marion wypuściła jakąś soczystą, orzeźwiającą serię.
A teraz poznajcie wszystkie kosmetyki z serii:

Lekki krem do twarzy na pierwsze  zmarszczki


Krem jest z przeznaczeniem zarówno na dzień jak i na noc. Ma działać zapobiegawczo i wspomagać 25-letnią skórę. Jedną z największych zalet tego kremu jest to, że wchłania się błyskawicznie.  Idealnie sprawdza się pod makijaż - nic się nie roluje ani nie rozwarstwia. Krem pozostawia skórę gładką i nawilżoną i rzeczywiście jest niesamowicie lekki. Osobiście nazwałabym go jednak kremem na dzień - krem na noc powinien mieć jednak trochę inną konsystencję. Także jest to idealny krem na dzień, ale na noc wybieram jednak coś innego. Liczę po cichu, że może kiedyś do serii dołączy krem stricte na noc.

Żel oczyszczający do twarzy


Marion ma zdecydowanie rękę do żeli - TUTAJ pisałam Wam o żelu z węglem bambusowym, który pokochałam od pierwszego użycia. Tym razem było tak samo. Żel jest bardzo delikatny, ale jednocześnie dokładnie oczyszcza skórę. Ma kremową konsystencję i pachnie zniewalająco. Pozostawia skórę oczyszczoną, ale jednocześnie nie daje uczucie ściągnięcia na skórze. Po prostu go kocham! 

Tonik - esencja nawilżająca



Tonik z atomizerem? To lubię! Nie wyobrażam sobie innej formy opakowania w przypadku toniku. Formuła została wzbogacona o odżywczą esencję i wiecie co? Był to świetny krok. Zwykle po użyciu toniku moja skóra zdecydowanie woła jeszcze o serum i krem, a tutaj powiem szczerze można zapomnieć o dalszych krokach (nie żebym tak robiła) ponieważ skóra jest nawilżona i to długotrwale. 

W ofercie są również maseczki, które polecam kupić nawet jeżeli pozostałe produkty z serii niekoniecznie Was kuszą. Dlaczego? Ponieważ są one kwintesencją tej serii. Jeżeli je pokochacie to na pewno będziecie chciały sięgnąć po więcej. 





Odmładzająca maska na twarz na tkaninie

Maska na tkaninie! Kolejna polska firma odważyła się sięgnąć po tą uwielbianą przeze mnie formę maseczek. W sumie spodziewałam się tego, bo nie wyobrażam sobie aby w serii inspirowanej japońskim rytuałem nie było tak uwielbianej przez Azjatki formy pielęgnacji. 
Maska jest bardzo dobrze nasączona i łatwo dopasowuje się nawet do małej twarzy.  Skóra jest gładka, nawilżona. Czy daje efekt liftingu? Szczerze mówiąc nie wiem. Jakoś nie zwróciłam na to uwagi, ale na pewno jeszcze nie raz ją kupię więc wtedy postaram się to sprawdzić - oczywiście o ile moja skóra będzie potrzebowała liftingu :) 

3-minutowa maseczka do twarzy ultra nawilżająca



Maseczka z różową glinką, która ma działanie łagodząca. Maseczka więc nie tylko nawilży skórę, ale i złagodzi wszelkie podrażnienia czy zaczerwienienia. Mi maseczka wystarczyła na jedno użycie, ale słyszałam, że dziewczyny mają ją nawet na 3 użycia. Wszystko zależy od tego jak grubą warstwę nałożycie.  Maseczka nie zasycha, a raczej delikatnie się wchłania. Zmywa się bezproblemowo. Jeżeli lubicie pięknie pachnące maseczki o delikatnym działaniu to koniecznie musicie wypróbować. 

Chusteczki micelarne do demakijażu twarzy, oczu i szyi 



Przyznam szczerze - nie przepadam za taką formą demakijażu. Używałam już chusteczek tego typu i żadne nie dały mi do końca uczucia oczyszczenia, jakiego ja potrzebuję. Uważam, że to nie problem tych konkretnych chusteczek, ale wszystkich tego typu jakie są na rynku. Dla mnie są one zbyt mało nawilżone. Nie mniej jednak i ja je wykorzystam. Do czego? Otóż takie chusteczki zawsze mam w torebce kiedy wyruszam w podróż. Jeżeli jestem poza domem kilka dni lub jadę długo to lubię przetrzeć twarz takimi chusteczkami i się odświeżyć. 
Wiecie jaki mam lifehack w związku z takimi chusteczkami? Delikatnie namaczam je w produkcie do demakijażu. Zużywam go znacznie mniej niż gdybym nakładała go na wacik,a taka chusteczka poradzi sobie z każdym rodzajem makijażu bardzo szybko. Więc jeżeli jakieś chusteczki do demakijażu nie sprawdzają się u Was to spróbujcie mojego sposobu i dajcie znać, jak u Was się sprawdził. 

Cała seria ,,Japoński rytuał" zachwyca działaniem oraz zapachem. Została ona stworzona, aby zapewnić skórze nawilżenie oraz przeciwdziałać procesom starzenia i moim zdaniem radzi sobie z tym rewelacyjnie.  Kojący zapach kwiatu wiśni i mleczka ryżowego jest idealny na chwilę relaksu, zwłaszcza zimą. Jeżeli nie chcecie od razu ponosić wydatku związanego z zakupem całej serii to sięgnijcie najpierw po maseczki - tak jak wspomniałam są one kwintesencją tej linii i z pewnością przypadną Wam do gustu. 

Znacie już nową serię od Marion? A może ,,Japoński rytuał" niekoniecznie do Was przemawia? Koniecznie dajcie znać :) 


8 komentarzy:

  1. Uważam, że ta seria ma wyjątkowo udane opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna szata graficzna - no udała im sie.

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ilekroć widzę te kosmetyki to mam ochotę je wypróbować! :) Opakowania mają kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Węglowy żel z bambusem mnie również zachwycił od pierwszego użycia. Tym bardziej jestem ciekawa tego żelu oczyszczającego. Ale chyba najbardziej mnie musi tonik, na który się czaję od kiedy pierwszy raz o nim przeczytałam. Na dniach go na pewno nabędę, bo akurat denkuje obecny🙂 Dzięki Ci za ten post! !!🙂

    OdpowiedzUsuń
  5. Żel i tonik mnie zaciekawiły. Z Marion używałam jedynie szamponetek do włosów, ale chętnie kiedyś po coś od nich sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. och, maseczki bardzo chętnie przetestuję. miałam już z jakiejś nowej serii z rossmana - jakaś japońska marka tam jest i byłam zadowolona, mam nadzieję, że z tych też będę.
    tonik, krem i żel - niestety nie skorzystam, bo mam już swoje idealne :)

    niebopauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się - opakowania są słodkie a zapach obłędny ❤️ Seria bardzo udana i ma rewelacyjne ceny więc każdemu po 25 roku życia polecam wypróbować :) Pozdrawiam TinaHa

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda przepięknie, ale jakoś nie ufam tej firmie

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger