×

Olejek do mycia twarzy, czyli pierwszy krok do czystej skóry


Jak wiecie od dłuższego czasu stosuję koreański rytuał pielęgnacyjny, dzięki czemu moja skóra zyskała nowe życie.  Kiedy zaczynałam kompletować swój zestaw pielęgnacyjny największy problem miałam z olejkiem do mycia twarzy. Po pierwsze dlatego, że nigdy tego typu produktu nie używałam i nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać i czego właściwie szukać. Po drugie sporym utrudnieniem jest raczej średni wybór tego typu olejków w drogeriach. Po dłuższym namyśle postanowiłam postawić na stosunkowo nowy produkt od mojej ulubionej marki Bielenda, czyli różany olejek do mycia twarzy. Nie przepadam specjalnie za różanymi zapachami, ale postanowiłam dać mu szansę.



Pierwsze użycie to było szaleństwo. To dziwne uczucie jednocześnie tłustej, ale za chwilę gładkiej i oczyszczonej skóry. Zapach okazał się delikatny i o dziwo! przyjemny. Zaskoczyła mnie też dość wodnista formuła. Jest to mój pierwszy olejek (ale na pewno nie ostatni), więc nie mam pewności czy ma być ona aż tak płynna. Wydaje mi się, że przez to produkt jest mniej wydajny. Wielki plus za to zdobyło opakowanie z pompką, dzięki której aplikacja jest bardzo łatwa, tak jak i dozowanie olejku. 



Dużym zaskoczeniem dla mnie było to, że olejek po kontakcie z wodą zmienia się w białą emulsję i przestaje być odczuwany na skórze jako coś bardzo tłustego. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak zmienia się olejek po kontakcie z kilkoma kroplami wody. 



Aktualnie olejek jest już u mnie na wykończeniu, także postanowiłam napisać kilka słów zanim zacznę szukać kolejnego. Po pierwsze świetnie sprawdził się jako produkt oczyszczający w pierwszym etapie pielęgnacji. Skóra po nim jest gładka, czysta i lśniąca. W żaden sposób nie przetłuszcza ani nie zapycha, czego najbardziej się obawiałam przed jego użyciem. Dodatkowo genialnie radzi sobie z demakijażem nawet najbardziej trwałych kosmetyków, które po prostu delikatnie rozpuszcza. Moim zdaniem radzi sobie z tym lepiej niż nie jeden produkt stricte do demakijażu. Nie trzeba nic trzeć ani się wysilać - wystarczy delikatnie wmasować i gotowe! Do tego po kontakcie z oczami nie piecze, a dla mnie jako osoby w wrażliwymi oczami jest to bardzo ważna cecha. 



Podsumowując... Olejek okazał się na prawdę świetnym jakościowo produktem, który moja skóra mocno pokochała. Bardzo podoba mi się to, jak szybko mogę dzięki niemu zmyć makijaż. Minusem jest jednak jego średnia wydajność. Przy użyciu 2 razy dziennie wystarczył mi na około 5 tygodni.

Czy znacie jakieś inne olejki tego typu dostępne w drogeriach? Jeżeli tak to koniecznie dajcie znać bo chcę przetestować coś innego, aby mieć porównanie :)

4 komentarze:

  1. Znam produkty Bielenda, używam czasami. Tego olejku niestety nie znam, ale już widzę pierwszy plus tego produktu - zapach, który uwielbiam. Mam balsam z olejkiem różanym i pachnie przecudnie. Jak zobacze gdzieś w sklepie ten olejek z pewnością zastanowię się nad zakupem.

    OdpowiedzUsuń
  2. moja skóra niestety by go nie pokochała bo jest na bazie parafiny

    OdpowiedzUsuń
  3. 5 tygodni to i tak bardzo dlugo jak dla mnie :)
    Zapraszamdo wziecia udzialu w wlosowej akcji "365 dni dla pieknych wlosow". Wiecej informacji na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ich olejek z serii argan kompletnie się u mnie nie sprawdził. Muszę przeanalizować skład

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger