×

Maski w płacie od Garnier

Jak ostatnio widzicie zostałam maseczkomaniaczką. Dziwię się, że wcześniej nie przepadałam za maseczkami. Jest to jednej z najlepszych i najszybszych sposobów na pielęgnację. Przynajmniej moim zdaniem. Jakiś czas temu w JoyBoxie, o którym pisałam TUTAJ znalazłam maski Moisture +  od Garnier, które dopiero wtedy wchodziły do sprzedaży. Byłam ich niesamowicie ciekawa, tym bardziej, że szybko zyskały miano ,,hitowych". 


Najpierw przedstawię kilka cech wspólnych dla każdej maski. Po pierwsze opakowanie,dzięki któremu maski są zawsze idealnie nawilżone. Każde opakowanie ma w sobie jedną maskę w płacie, które po nałożeniu na twarzy wygląda tak:



Niestety na moją twarz maski okazały się za duże i musiałam się gimnastykować, żeby odpowiednio je rozłożyć. Wszystkie pachną bardzo delikatnie i przyjemnie i każda z nich kosztuje około 9 PLN, w zależności od miejsca zakupu.

ZIELONA: Nawilżanie i oczyszczanie (Maska Moisture + Freshness)



Jest to maska, którą użyłam jako pierwszą i która najbardziej mnie zawiodła. Nie zrobiła kompletnie nic. Ani nawilżenia, ani odświeżenia skóry. Jaka była przed nałożeniem maski, taka została i po. Na pewno po nią więcej nie sięgnę. 

RÓŻOWA: Nawilżenie i ukojenie (Maska Moisture + Comfort)



Ta maska została moją osobistą faworytką. Świetnie nawilża skórę, nie podrażnia jej w żaden sposób, a do tego na prawdę łagodzi wszelkie zaczerwienienia, niedoskonałości itp. Skóra staje się miła w dotyku  i rzeczywiście wygląda dużo lepiej. Jest to maska, po którą jeszcze na pewno kiedyś sięgnę, ale od razu zaznaczam,że brakło mi efektu ,,wow" po którym pobiegłabym od razu po cały zapas.

NIEBIESKA: Super nawilżenie i wygładzenie (Maska Moisture + Aqua Bomb)





Najbardziej hitowa z masek, o której czytałam masę pełnych zachwytu recenzji. Czy do nich dołączę? Zdecydowanie nie! Maska kilka minut po nałożeniu sprawiał, że moja skóra zaczęła mocno piec, a oczy łzawić. Zdjęłam więc ją ekspresowo, żeby nie nabawić się podrażnień i na pewno będę ją omijać szeroki łukiem. 

Podsumowując... Hity blogosfery tym razem zostały moim osobistymi kitami. Jestem mocno zawiedziona bo po licznie pozytywnych recenzji liczyłam, że wreszcie znalazłam maski w płacie, które spełnią oczekiwania moje i mojej skóry. Oczywiście możecie je kupić i wypróbować, ale lepiej nie nakręcajcie się na niesamowite efekty bo nie każdemu jednak te maski przypadną do gustu i nie u każdego się sprawdzą.



Jakie fajne maseczki nawilżające i łagodzące możecie polecić? Ruszam jutro na kosmetyczne zakupy i chętnie nabędę nowości :) 

12 komentarzy:

  1. To prawda! Te maski są gigantyczne :) Miałam tą ostatnią i sumie to ciekawe co piszesz :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba miałam ostatnią i mnie ona po prostu irytowała: zostawiała po sobie okropny, klejący, nie tłusty film ;/ A tego nie lubię, bardzo nie lubię. Głównie takie maski kupuje w Hebe, bo chyba mają największy wybór, przynajmniej większy niż w Rossmanie, którego mam po drodze XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdziły.
    Miałam je jakiś czas temu i najlepiej spisała się u mnie niebieska, a najsłabiej różowa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie też się okazały kitem totalnym, nie zawsze co złote jest zajebiste! Rozejrzyj się wśród maseczek 7th Heaven albo Dermaglin, jeszcze żadnego kitu od nich nie miałam i raczej takiego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również zrobiłam o nich post i od tamtego czasu zużyłam już wszystkie. Zachęcona popularnością tych masek na Instagramie, postanowiłam je zakupić. Okazały się kitem. Płachta ciężko dopasowywała mi się to twarzy. Maski nic nie robiły szczególnego na twarzy, niebieska mnie lekko szczypała w twarz. Po ściągnięciu płachty i zebraniu nadmiaru produktu z twarzy, czułam jak ona dalej jest na mojej cerze. Nie miłe uczucie. Jednak zostanę przy maseczkach które trzeba nałożyć i spłukać. :(

    OdpowiedzUsuń
  6. faktycznie, maski jak dla rosłego faceta takie wielkie :P miałam wersję niebieską i szału nie było, szkoda pieniędzy. wolę dołożyć kilka złotych i kupić koreańską

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego wolę maski algowe, które też można ściągnąć 'płatem' :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam te maski jednak jeszcze ich nie używałam, jedną podarowałam koleżance która była zadowolona z jej działania. Ja polecam maskę SKIN79 Fruit Mask Pomegranate Girl świetnie nawilża skórę na bardzo długo.

    OdpowiedzUsuń
  9. jakoś z garnierem nie jestem blisko i te maski mimo ochów i achów w ogóle mnie nie kusiły, szkoda, że Ciebie zawiodły

    OdpowiedzUsuń
  10. Od początku mnie jakoś nie kusiły, a po opiniach to wiem, że nie muszę ich wcale używać. ;) Lepiej kupić coś sprawdzonego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kupić tą zieloną i teraz mam dylemat

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger