×

Rzeczy, które zrozumieją jedynie prawdziwe zmarzluchy!


Wśród znajomych i rodziny od zawsze wiadomo,że jestem strasznym zmarzluchem i czasami nawet w lecie zdarzają mi się momenty, kiedy pakuje się pod gruby koc i piszczę, że zimno.  I chociaż lubię zarówno jesień, jak i zimę to jednak te dwie pory roku dają mi najbardziej w kość. Dziś mam dla Was listę swoich sposobów na zimne dni, które pewnie doskonale znane będą zmarzluchom, takim jak ja.


      photo by Matthew Henry

Spanie w kokonie

Tak,wiem brzmi jak początek całkiem niezłego horroru, gdzie główny bohater śpi w kokonie,a potem morduje autobus pełen blond cheerleaderek. Na szczęście,aż tak źle ze mną nie jest. Jestem jednak osobą, która niezależnie od pory roku śpi zawinięta w skomplikowany kokon, dzięki któremu jest mi cieplutko. Zawijam się w kołdrę i koc i dopiero wtedy mogę zasnąć. W sumie chyba dlatego też nie lubię spać poza domem - nikt nie może zrozumieć, że również latem niezbędny jest mi zestaw kołdra + koc :) Samo zwijanie kokonu przed snem to dość skomplikowany proces,którego mój narzeczony nadal nie może ogarnąć, przez co muszę zawsze sobie sama rozkładać pościel. 

Ubieranie się na cebulkę.



Ludzie zwykle ubierają się na cebulkę, aby ściągnąć wierzchnie warstwy, kiedy jest im za ciepło. Ja ubieram się na cebulkę, ponieważ nie wynaleziono jeszcze materiału, w którym byłoby mi ciepło przy minusowych temperaturach. Przez to zimą zazwyczaj potrajam swoją objętość. Gruba kurtka i kilka warstw ubrań pod nią sprawiają,że poruszam się z gracją słonia w składzie porcelany. Oczywiście mogę zapomnieć o chodzeniu po sklepach, gdzie można coś zniszczyć. Wystarczy, że w pierwszym lepszym odzieżowym czy spożywczym zrzucam wszystko o co mogę zaczepić - oczywiście niechcący. Po prostu pod taką warstwą zazwyczaj nie czuję kiedy o coś zaczepiam. Tak więc, nie dość, że wyglądam jak wielka kulka na cienkich patykach (nóg nie umiem jeszcze odpowiednio osłonić) to jeszcze strach mnie gdziekolwiek zaprosić bo stanowię ogólne zagrożenie dla społeczeństwa. 

Gorące kąpiele

Podejrzewam,że muszę być jakoś spokrewniona z Daenerys Targaryen. Moje kąpiele czy prysznice wcale nie są gorące. Ja po prostu kąpię się praktycznie we wrzątku :) Mój facet tylko raz dał się namówić na wspólny prysznic po czym i tak w trakcie uciekł, ponieważ woda go parzyła, a dla mnie była i tak za zimna. Efekt moich gorących kąpieli to łazienka zaparowana w ciągu kilku sekund i skóra czerwona jak pomidorek - jednak dopiero wtedy czuję, że żyję, no i jest mi ciepło! 


Zapas herbaty

Myślę nad jakąś petycją do producentów herbaty o dożywotnie przyznanie mi zniżek. Biorąc pod uwagę  moje herbatomaniactwo zarobili już tyle, że zniżki mogą mi przyznać. Tym bardziej, że w okresie jesienno-zimowym herbaty zajmują dwie szafki. Mam różne odmiany i różne smaki. Dobieram je do nastroju, smaku czy preferencji zaproszonych gości. Na rozgrzanie zawsze potrzeba mi minimum dwa kubki, potem leci już z górki i w ciągu dnia jestem w stanie wypić do 15 kubków herbaty. Przynajmniej nie muszę się martwić o nawodnienie. 

Wieczne zimne stopy



Żaden zmarzluch nie zaśnie z zimnymi stopami. Oczywiście ja mam to szczęście,że mam w swoim łóżku swój ukochany grzejnik w postaci narzeczonego. Niestety on właśnie najbardziej obrywa przez moje wiecznie zimne stopy, ponieważ co wieczór funduję mu terapię szokową, ogrzewając swoje stopy o jego. Czasami mam nawet wyrzuty sumienia,kiedy czuję jak się wzdryga, jednak przechodzą mi one w momencie,kiedy wreszcie zaczynam czuć, że mam stopy, a nie dwie kostki lodu. 



Jesienne wieczory spędzam, jak większość zmarzluchów standardowo z kocem i herbatą. Do kompletu dołączam zawsze także ciekawą książkę, film czy lekturę artykułów na KobiecePorady.pl :)
Tam właśnie znalazłam przepis na domowej roboty rozgrzewający peeling cukrowy - jak tylko uda mi się w końcu znaleźć wolną chwilę to na pewno wezmę się za jego robienie. 

Trzymajcie się cieplutko! 

9 komentarzy:

  1. hahaha świetny post! podpisuje się pod tym obiema rękami :D jedna zimne stopy najbardziej wkurzają mojego faceta hahahah :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, zdecydowanie rozumiem. Ja nawet kupiłam kurtkę o rozmiar za dużą, bo uznałam, że będzie cieplejsza. Teraz trochę uważam, że to była zbyt pochopna decyzja, ale przynajmniej jest mi ciepło :D
    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru
    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem okropnym zmarzluchem, ehh. Zima i jesienią najgorsze to te zimna stopy, bo pomimo warstw na górze jak cebulka to jak w stopy zimno, to już "umarł w butach". Dlatego noszę w większości wełniane skarpetki lub z jej domieszką, troszkę pomagają. Marzą mi się elektryczne wkładki do butów! :) A latem..też potrafię spać zasłonięta po szyję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. też mam ten problem, od września do maja jest mi zimno. a stopy i donie zawsze mam jak lody

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś nie byłam takim zmarzluchem...teraz mi się pozmieniało :P Chyba się starzeję :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem cały życie takim zmarzluchem!!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Taaa. wszystko się zgadza - niestety :-P

    OdpowiedzUsuń
  8. Też jestem zmarzluchem.. :(
    Ale u mnie ponoć jest to objaw Hashimoto, niedoczynności tarczycy.
    Kochane, zbadajcie sobie hormony tarczycowe, zwłaszcza, jeśli macie ogromny problem lodowatych stóp i marzniecie też latem. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahaha znam to idealnie ale ja bym dodała do tego wszystkiego jeszcze tropiki w domu. Zawsze wszyscy się dziwią jak ja wytrzymuję przy takich temperaturach w domu, a mi zwyczajnie jest wiecznie zimno.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger