×

Zmysłowy olejek - namiętne nawilżenie

Dziś przychodzę do Was z recenzją hitowego już olejku od Bielendy. Jest to produkt wprowadzony do sprzedaży stosunkowo niedawno, a już stał się wielkim hiciorem. Pełno go na blogach i na Instagramie. Wiele kobiet zachwyca się jego zapachem, ale również i działaniem. Dziś ja chciałam dorzucić od siebie kilka słów na temat tego produktu.

Zacznę może od tego,że olejek dostępny w dwóch wariantach: Namiętne Nawilżenie (olejek marula i olejek z czarnej porzeczki) oraz Rozkoszna Regeneracja (olejek awokado i olejek brzoskwiniowy).
Moja wersja jest oczywiście z moją ukochaną czarną porzeczką.


W zapachu olejek jest dość słodki, ale nie jest to nużąca słodycz, a raczej ta rozkoszna. Chociaż fanką słodkich zapachów nie jestem to ten urzekł mnie w 100%! Tym bardziej, że po kontakcie ze skórą nabiera jeszcze głębi. Bardzo podoba mi się również fakt, że zapach długo utrzymuje się na skórze. Także drogie Panie,jeżeli planujecie randkę z namiętnym zakończeniem to śmiało możecie przed użyć tego olejku i oszołomić ukochanego słodkim zapachem Waszego ciała. 


Wizualnie olejek prezentuje się fantastycznie. Z racji tego, że jest on 3-fazowy możemy podziwiać w buteleczce uroczą,kolorową tęczę. Fajnie prezentuje się on na półce z kosmetykami, chociaż przyznam, że mi największą frajdę sprawia potrząsanie nim i patrzenie jak staje się jednokolorowy, a następnie znów trójkolorowy. Takie duże dziecko ze mnie. 



Czy olejek daje efekt ,,namiętnego nawilżenia"? No cóż. Nawilża i to całkiem nieźle, ale bez efektu wow. Moja skóra woli ostatnio jednak produkty głęboko odżywiające niż te nawilżające. W tej roli świetnie sprawdza się nadal kremowe serum do ciała z algami również od Bielendy, o którym pisałam Was TUTAJ
Oprócz tego,że pachnie i nawilża, to także sprawdza się świetnie jako produkt do masażu. Nie wchłania się w ciało zbyt szybko, dzięki czemu masaż to czysta i pachnąca przyjemność. 

Skóra po nim jest miękka, elastyczna, nabiera lekkiego blasku. Najważniejsze dla mnie jednak jest to, że olejek nie pozostawia po sobie lepkiego filmu ani tłustych plam, więc można go śmiało używać nawet przed wyjściem. 




Podsumowując... Zmysłowe olejki od Bielendy już zyskały status hitowego produktu, a w sprzedaży są od niedawana. Nic w tym dziwnego bo świetnie działają i obłędnie pachną. Idealnie sprawdzą się u każdej kobiety bez względu na jej wiek czy porę roku. Koniecznie musicie więc je wypróbować i dać się oczarować.

Miałyście już przyjemność używać którejś z wersji tego multifazowego olejku? Dajcie znać jak się u Was sprawdził :) 

6 komentarzy:

  1. Już wyobrażam sobie zapach tego olejku... Chętnie go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może warto wypróbować :) Nie używam olejków, ale jestem gotowa go użyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla samego zapachu jestem skłonna go wypróbować:D

    OdpowiedzUsuń
  4. zamierzałam wypróbować olejki z bielendy do momentu gdy odkryłam w nich parafinę. cały czas kusi mnie trochę ten zapach

    OdpowiedzUsuń
  5. Używam i lubię, moim zdaniem w zapachu wybija się jakaś wspólna nuta z LVEB Lancome:) Nawilża dla mnie wystarczająco, nie mam bardzo suchej skóry, nie lepi się, a to dla mnie najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger