×

Cud i... miód!

Uwielbiam maseczki! Są dla mnie takim ekspresowym SPA. Podczas roku szkolnego nie narzekam na ich brak - na zajęciach praktycznych często sobie z koleżankami robimy nawzajem profesjonalne maski, które możecie mieć zrobione w gabinecie kosmetycznym. Jednak przez całe wakacje cierpiałam na ich brak. W nowościach kosmetycznych dłuuuugo nie pojawiało się nic, co by zwróciło moją uwagę. A potem nagle doszło do wysypu ciekawych maseczek. Dzisiaj mam dla Was jedną z nich. Jest to jedna z nowości The Body Shop - maska głęboko odżywiająca z miodem z Etiopii.


Maska z miodem. Wyobrażacie to sobie? W dodatku pachnie i wygląda też jak miodek! Nakładając ją byłam w siódmym niebie, no i oczywiście nie mogłam się powstrzymać i jej spróbowałam. Cóż, w smaku to za rewelacyjna ona nie jest, ale to dobrze bo gdyby smakowała tak,jak pachnie to pewnie bym ją zjadła.


Maskę najlepiej nakładać pędzelkiem. Pozwala to na dokładne nałożenie jej na dekolt, szyję i twarz. Możemy też łatwiej rozsmarować zbyt grube warstwy. Konsystencja maski sprawia, że świetnie współpracuje - łatwo się nakłada, a jednocześnie nie spływa z skóry. 



Maskę za pierwszym razem trzymałam na skórze ok. 10 minut. Miałam wtedy dość przesuszoną skórę i chciałam ją dogłębnie odżywić. Kolejne razy nie przekraczały już 5 minut. Same musicie zadecydować jakiego poziomu odżywienia potrzebuje Wasza skóra. 



Od razu po zmyciu maski nie zauważyłam wielkiej różnicy, jednak na drugi dzień pojawiły się efekty. Skóra była gładka, jędrna, odżywiona. Nie potrzebowałam nakładać kremu na twarz. Super! 



Maseczkę robię co kilka dni - średnio co 4, ponieważ tyle utrzymuje się na mojej skórze efekt odżywienia i ujędrnienia. 



Maska jest produktem naturalnym i wegańskim, także sądzę, że znajdzie wiele odbiorców. Cała seria jest hitem! Wystarczy zajrzeć na Instagram, gdzie pozytywne recenzje płyną z całego świata.

Podsumowując... Moja pierwsza przygoda z produktami The Body Shop zakończyła się bardzo miło. Maseczka jest wydajna, więc towarzyszyć mi będzie jeszcze jakiś czas. Kocham dotykać swojej skóry po jej użyciu, ponieważ jest niesamowicie miękka w dotyku.
Maska świetnie sprawdzi się u kobiet z przesuszoną skórą, ale z racji tego,że idzie zima, to warto, aby każda z Was miała ją w swojej kosmetyczce. Ja na pewno po wykończeniu tej przetestuję jakąś inną z tej serii. Jest to produkt zdecydowanie wart uwagi!

Jakie kosmetyki The Body Shop możecie jeszcze polecić? :) Chciałabym wypróbować coś hitowego, co na pewno się sprawdzi. Koniecznie dajcie znać o swoich hiciorach! 

7 komentarzy:

  1. Pierwszy raz ją widzę, ale powiem Tobie, że podoba mi się :D. Już na samym początku, gdy ją zobaczyłam, nabrałam ochoty :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię TBS :D Ale tego produktu jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się za nią rozejrzeć. Bo jakoś nie zwróciłam na nią uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poproszę o tą jedną truskawkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda ,że się nie załapałam na test :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Slyszałam o tych nowych maseczkach TBS ;) Niestety, nie mam dostępu do tego sklepu, więc nie wiem, czy i kiedy bym sobie taką maseczkę sprawiła :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger