×

Kallos Blueberry, czyli maska rewitalizująca do włosów

Maski Kallos są już chyba legendami w blogosferze - widziałam o nich tyle pozytywnych opinii pełnych zachwytów, że po prostu nie mogłam się doczekać kiedy trafi ona i w moje łapki. Akurat udało mi się trafić na nią jakieś dwa miesiące temu w pobliskiej Drogerii Natura - zostały one tam dopiero wprowadzone.
Wybrałam wersję Blueberry, ponieważ wydawała się ona najbardziej odpowiednia do moich włosów.
Po dwóch miesiącach testów postanowiłam napisać swoją opinię - czy kultowy już Kallos podbił i moje serducho?

Maska Blueberry z ekstraktem z jagód i olejem avokado, Kallos Cosmetics


Kallos rewitalizująca maska Czarna Jagoda do suchych, zniszczonych i poddanych obróbce chemicznej włosów z ekstraktem Czarnej Jagody i olejem Avocado. Dzięki zawartości wysokiej koncentracji Antyoksydantów, składników mineralnych i witamin, natychmiast rewitalizuje suche, zniszczone i poddane obróbce chemicznej włosy. Aktywny składnik czystego oleju Avocado dogłębnie odżywia włókna włosów oraz skórę głowy.   Kallos KJMN Maska Blueberry nawilża włosy właściwości silnie odżywiające odbudowuje włosy zniszczone farbowaniem ułatwia rozczesywanie.


KILKA SŁÓW ODE MNIE: 

Opakowanie to plastikowy słoik z szatą graficzną typową dla masek tej firmy - po spojrzeniu na półkę od razu można je odróżnić od produktów innych firm. 




Jeżeli chodzi o cenę to jest ona śmiesznie niska. Za 1000 ml produktu zapłacimy ok. 12 PLN. Widziałam również mniejsze opakowania 500 ml, które kosztują ok. 6-7 PLN. Maskę możecie kupić w wielu miejscach, ale na pewno wiele z Was ucieszy się z tego, że dostępne są w sieci Drogerii Natura. 



Maska ma lekką konsystencję, dzięki czemu świetnie rozprowadza się na włosach. Jest też bardzo wydajna - mam włosy prawie do pasa, a i tak po dwóch miesiącach mam jeszcze połowę.
Jestem odrobinę zawiedziona zapachem maski. Liczyłam na jagodową eksplozję zapachu, a w zamian otrzymałam lekko chemiczny i perfumowany zapach - jest on całkiem przyjemny, ale to nie to na co liczyłam. 



Jeżeli chodzi o działanie to po tych wszystkich recenzjach spodziewałam się efektu wow. Maska jest całkiem przyjemna: nie obciąża włosów, lekko je wygładza i sprawia,że się tak nie plączą. Liczyłam jednak na mocniejszy efekt i chociaż delikatną regenerację moich farbowanych włosów. W tej kwestii niestety się zawiodła.

Maskę polecam do przetestowania każdemu, ponieważ jak za tą cenę i pojemność dostajemy kawał na prawdę dobrej maski.

Oczywiście największym jej plusem jest dobra jakość w stosunku do ceny i wielkości.

Najbardziej zawiedziona jestem słabym efektem regeneracji włosów.

Podsumowując za 12 PLN dostajemy aż 1000 ml na prawdę dobrej (lecz nie rewelacyjnej) maski do włosów. Sądzę, że sprawdzi się ona w każdym domu, gdzie maski do włosów znikają w mgnieniu oka (tak jak u mnie).

Znacie maski Kallos? Możecie doradzić jakąś zdecydowanie wartą uwagi? 

6 komentarzy:

  1. mam w planach wypróbować wszystkie maski kallos więc na pewno prędzej czy później kupię i tą. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skończę wersję cherry i na pewno sięgnę po tą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam jedna z maseczkę tej firmy i bardzo polecam.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie się ta wersja nie sprawdziła ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tą maskę i u mnie się sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie spotkałam się z wieloma opiniami, że maska jest po prostu okej nic więcej. Jeśli potrzebujemy lekkiej odżywki wtedy się sprawdzi i chyba tak jest ze wszystkimi z tej serii. :/ Jednak mnie wciąż kusi wersja Latte i Keratin.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger