×

Wakacyjne denko

Od dwóch dni mało co bywam w domu, a do tego muszę zacząć się pakować. W dodatku jutro powinnam pojechać na badania, ale zobaczymy jak to będzie bo strasznie mnie brzuchal dziś boli, a to oznacza jedno - okres. A czytałam, że nie powinno się wtedy badań robić bo nie wyjdą miarodajne... Ehh całe życie wiatr w oczy :D

A teraz kilka słów o moim denku. Na początki lipca podjęłam decyzję, żeby przez te trzy miesiące w domu postarać się zużyć wszystkie kosmetyki, które mam wykorzystane do połowy, żeby nie ciągnąć ze sobą do Kielc ich i żeby miejsca mi nie zabierały. Jak postanowiłam, tak zrobiła, Trzy miesiące bez zakupów - jedynie oglądałam sobie oferty na internecie. Jakoś wytrzymałam. Aż sama się dziwię, że wytrzymałam. No i udało mi się zużyć prawie wszystkie produkty, które zużyć miałam. Na wykończenie oczekuje jeszcze jeden balsam i jedno masełko. Wydaje mi się również, że w denku powinno pojawić się jeszcze kilka opakowań, ale nie mogłam na dysku znaleźć zdjęcia. 

Proszę o wybaczenie, że zdjęcia są takie chaotyczne, ale robiłam je co sobotę sprzątając półkę, więc nie układałam ich tematycznie. 

POLECAM - na zielono
NIE POLECAM - na czerwono
NEUTRALNE - na szaro 

                

Barwa - Olejek różany pod prysznic - recenzja TUTAJ - chętnie kupię jeszcze raz bo świetnie się spisywał do samego końca. Szkoda, że nie mają takich olejków tylko owocowych bo bym chyba wszystkie wtedy wykupiła.

Avon Senses - Orzeźwiający żel pod prysznic - świetny świeży zapach, cudownie się pieni i nie wysusza skóry. Jeden z moich ulubionych żeli tej firmy.

Avon Senses - Kremowy żel pod prysznic - ogólnie sam w sobie fajny, ale zapach całkowicie nie z mojej bajki. Zbyt mdły jak dla mnie.

              

Dove - Szampon Colour Care - recenzja TUTAJ - jak pisałam w recenzji to czy kupię będzie zależało od tego czy trafię na jakąś fajną promocję. Szkoda, że jest tak mało wydajny.

Dove - 60 sekundowa terapia - recenzja TUTAJ - zdecydowanie raz na dwa tygodnie mogę sobie taką terapię zafundować, no chyba, że znajdę coś lepszego.


           

Avon Care - Żel do twarzy regulujący wydzielanie sebum - Mój hit na lato, kiedy moja skóra non stop się świeci i poci i jest niesamowicie tłusta. No i wtedy pojawił się ten żel. Kosztował nieco ponad 3 złote, a zdziałał cuda. Świetnie oczyszczał mi buźkę na cały dzień i radził sobie także z demakijażem. Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Do tego jest wydajny. Polecam bo nawet jeśli Waszej skórze nie podpasuje to 3 złotych chyba nikomu nie będzie żal.

Nivea Visage - All in 1 - sprawdzał się jedynie latem. Zimą strasznie podrażniał mi skórę. Mimo wszystko dobrze oczyszcza jako peeling.

Avon Clearskin - Plastry oczyszczające w żelu - recenzja TUTAJ - szkoda, że tak szybko się skończyły bo fajnie się z nimi pracowało.




Avon - Outspoken Intense by Fergie - dostałam od narzeczonego na pierwszą rocznicę 3 lata temu i tak ją pokochałam, że po prostu żydziłam jej. Nie dość, że urwałabym łeb gdybym poczuła, że ktoś jej używa, to jeszcze sama korzystałam z niej tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ale potem stwierdziłam, że to tylko rzecz przyziemna i wykorzystałam ją. Zapach cudowny, delikatny, ale jednocześnie intensywny. Bardzo kobiecy i na prawdę wyjątkowy, Trwały. Szkoda tylko, że cena to ponad 90 zł.

Avon - Areo Volume - recenzja TUTAJ - jak dotąd najlepszy tusz z tej firmy jaki kiedykolwiek używałam. Pobił ich wszystkie, nawet te najbardziej innowacyjne, maskary. Na pewno jeszcze nie raz trafi do mnie bo nigdy nie byłam tak zadowolona ze swoich rzęs jak po jego użyciu.

Avon Techniques - Serum do włosów z jedwabiem - właśnie kończę drugie opakowanie, które podebrałam siostrze, Moje włosy, a w szczególności końcówki uwielbiają je. Była recenzja, ale niestety należy ona do tych postów, które jakiś czas temu mi zjadło. Więc teraz krótko: nie obciąża włosów, doskonale je wygładza i sprawia, że są miękkie i się nie puszą.

Labolatorium Pilomax - Oczyszczający szampon do włosów farbowanych ciemnych - recenzja TUTAJ - bardzo dobry szampon oczyszczający, który idealnie sprawdza się z maską z tej serii.

Ingrid Cosmetics - Nawilżający tonik - recenzja TUTAJ - fajnie się wtedy sprawdził, ale aktualnie mam już innego ulubieńca. Tani i dobry, więc mogę go nadal polecić z czystym sercem.



Avon - Little White Dress - recenzja TUTAJ - od pewnego czasu podejrzewałam, że jeden z moich zapachów mnie uczula. Okazało się, że to ten. Kicham po nim jak najęta i do tego mam straszny katar. Strasznie żałuję bo był to jeden z moich ulubionych zapachów.

Avon - Today Tommorow Always Amour - piękny, ale bardzo mocny zapach. Chociaż za pozostałymi zapachami z tej serii nie przepadam to jednak ten ma szczególne miejsce w moim serduchu. Dlaczego? Ponieważ to od recenzji tej buteleczki zaczęłam swoją przygodę z blogowaniem!! Trzymałam ją z sentymentu, ale stwierdziłam, że nie będę jej ze sobą ciągnąć skoro nic w niej nie ma.

Naturalne czarne mydło, które zgarnęłam w rozdaniu u Zebry.  Świetnie sprawdziło się na mojej buźce i sprawiło, że większość wyprysków, których nie mogłam się pozbyć. zniknęło. Najgorsze jest w nim to, że jak dostanie się do oka to cholernie piecze ;O Myślałam, że mi oko wypali. Ale nie wypaliło, więc jest ok.

Avene - Żel oczyszczający do twarzy - zgarnęłam dzięki posiadaniu kart LifeStyle. Żel genialnie oczyszcza twarz i sprawia, że niedoskonałości występują z mniejszą częstotliwością. Odrobinę wysusza, ale emulsja, którą używałam w zestawie, świetnie sobie z tym radziła, Miałam ochotę na pełną wersję, ale cena niestety aktualnie nie jest na moją kieszeń. Kiedyś jednak kupię.

Avane - Emulsja do twarzy - delikatnie nawilża. Doskonale działa w połączeniu z żelem. Zdecydowanie na pewno kupię kiedyś.



Joanna - Gruboziarnisty peeling - recenzja TUTAJ - kochałam go, szalałam za nim, aż zostałam zdradzona. Pod koniec używania dostałam paskudnych plam na dekolcie i piersiach i jak się okazało to właśnie od niego. Odstawiła, po miesiącu użyłam ponownie i nic już się nie działo, ale zdecydowanie nie skuszę się na niego jeszcze raz.

GineIntima - Żel do higieny intymnej - dostałam go dzięki kampani dla Streetcom. Całkiem przyzwoicie się sprawdził. Nie podrażniał, pozostawiał świeżość. Niestety bardzo słabo się pienił i miał dość specyficzny zapach. Ogólnie godny polecenia, ale nie dla mnie.

Avon FootWork - Peeling do stóp - świetnie peelingował i miał cudowny wiśniowy zapach. Zdecydowanie wart uwagi.

Uff no i koniec. Nie pojawiło się wiele produktów, których nie polecam bo mało kiedy takie kosmetyki zatrzymuję dla siebie. Zazwyczaj szukam osoby u ktorej się sprawdzą lub wyrzucam jeśli są kompletnie do niczego.

Jak sądzicie dużo udało mi się zużyć jak na 3 miesiące?  Widzę, ze wiele z Was dodaje posty o denkach co miesiąc, więc mam pytanie: jak Wy to robicie??:O

Znacie jakieś moje zdenkowane kosmetyki?? :)

30 komentarzy:

  1. Większość z nich znam i używam.

    OdpowiedzUsuń
  2. spore denko kilka produktów znam, a szampon z Dove i produkt z Nivea all in 1 bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi się ciągle wydaje, że mało zużyłam :D

      Usuń
  3. Bardzo lubię te perfumy z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo tego:) Znam kilka z kosmetyków, które zakończyłaś:) M.in. Pilomaxa znam i ubóstwiam,bo obie serie (regeneracja i pielęgnacja) odbudowały mi włosy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę koniecznie wypróbowac serię pielęgnacyjną :)

      Usuń
  5. Fajne denko, widzę dużo produktów z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe jakoś tak wyszło, ze dużo avonowskich produktów zdenkowałam :)

      Usuń
  6. Parę produktów z twojego denka znam :P No i całe szczęście że zużyłaś bo mniej do targania masz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no na pewno jeszcze coś do zdenkowania zostawie mamie :D

      Usuń
  7. Miałam te miniaturki z Avene ciekawe kosmetyki :) A żel gineintima nie spodobał mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie mi te miniaturki bardzo do gustu przypadły :) a co do żelu - dość trudno wyrobic sobie o nim opinie :D

      Usuń
  8. Ja denek nie robię bo nie cierpię jak gdzieś walają mi się puste opakowania :)
    Zużyć całkiem sporo Ci wyszło i najważniejsze że dałaś radę wykończyć prawie wszystkie zalegające produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie tez nie lubię jak mi się plączą te opakowania wiec robię zdjęcia od razu po zużyciu i wyrzucam :D

      Usuń
  9. Dużo tego! ale tylko parę tych co Ty, używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo tego ;) mnie żel z kampanii streetcom też nie zachwycił, zdecydowanie wolę opakowania z pompką , taki przeciętny, ale krzywdy nie robi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z powyższych produktów znam tylko szampon do włosów marki Pilomax. Jednak nie byłam z niego jakoś szczególnie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję zużyć :) Lubię ten zapach Outspoken intense :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kiedyś ten żel 3 w 1 od NIVEA - bardzo mile go wspominam :)
    Na pewno wrócę do niego w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sporo tego zużyłaś. Miałam okazję poznać kilka pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajne denko , podziwiam cie ze uzbierałaś tyle produktów , ja tez chciałam denko zrobić ale kurde zawsze cos wyrzuce przez przypadek :D:D

    OdpowiedzUsuń
  16. mialam ten malinowy peeling! pachniał obłędnie! nie miałam żadnych reakcji alergicznych ;o
    i miałam też Barwy Harmonii. ale bardziej za masłem tęsknię, moje nogi po nim były jak aksamit ;_;
    a to drogie cholerstwo i tylko na allegro.

    OdpowiedzUsuń
  17. a ja plastrów w żelu z Avonu nie polubiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś ciągle kupowałam żele Avon dla siebie i mego faceta.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger