×

Krótko o ostatnich testach ;)

Witajcie ponownie. Ostatnio czas jakoś nie bardzo sprzyjał tworzeniom wpisów na bloga, ale postaram się to szybciutko nadrobić ;) Dzisiaj mam dla Was opinię o kosmetykach, których jeszcze Wam nie przedstawiłam. Postanowiłam ująć je w jeden większy post niż pisać 10 maleńkich ;)

 Produkt nr 1:

Relaksująca mgiełka do pościeli. Rumianek i lawenda.

                                           

Sam pomysł genialny!! Jedynym minusem jest zapach, który mnie osobiście bardzo odrzucił, jednak to zapewne wpływ rumianku, na który jestem uczulona ;) Mgiełkę użyłam dosłownie trzy razy, później znalazłam jej nowy dom u mojej współlokatorki.
Wielkim plusem mgiełki było to, że rzeczywiście szybciej ukołysała mnie do snu. Pościel szybko wchłonęła w siebie zapach i co noc mogłam już bez używania wąchać zapach mgiełki. Dlatego w mojej własnej opini Avon powienien się zastanowić nad kolejnymi zapachami z tej serii. Chyba każda z Was chciałaby, aby jej pościel miała zapach np. soczystego arbuza, czekolady, wanilii czy gumy balonowej, prawda?? Ja bym bardzo chciała. Dodatkowo mgiełka pozytywnie wpłynęła na mój koc, który po użyciu przesał się elektryzować. Nie wiem czy brakowało mu nawilżania czy czegoś innego,ale to naprawdę wspaniełe uczucie móc się nim owinąć i nie musieć myśleć o tym, że zaraz nas kopnie ;)
Podsumowując dla mnie jedynym minusem mgiełki do pościeli od Avon był jej zapach ;) Także, jeśli Wam nie przeszkadza zapach rumianku i lawendy to polecam zakup ;)

Produkt nr 2:

Oczyszczające czarne mydło do ciała z tureckiej łaźni termalnej.


                                                    

Jak widzicie mydło naprawdę ma czarny kolor ;))

                                                         

To chyba jeden z niewielu kosmetyków, z których użycia cieszyłam się jak dziecko! :) nie wiecie nawet jaką frajdę sprawiło mi mycie się tym czarnym mydłem :D
Oczywiście oprócz niezywkłego koloru mydło ma również wiele innych zalet. Bardzo dobrze rozprowadza się na ciele, ponadto posiada małe drobinki, które podczas użycia delikatnie masują skórę oraz usuwają martwy naskórek, równocześnie nawilżając. Ogólnie działa tak, jakbyści używały jednocześnie peelingu oraz balsamu. Skóra jest bardzo miękka nawet do 2 dni po użyciu!! :)
Mi osobiście spodobał się też zapach. Nie jestem w stanie Wam go okreslić bo nigdy z takim nie miałam doczynienia, ale nazwałabym go tajemniczym orientem :)
Podsumowując jestem na tak i to zdecydowanie:) Tubka jest duża, zużywa się bardzo wolno, mimo częstego stosowania. Poza tym sam kosmetyk jest bardzo ekskluzywny. Doskonały na prezent ;)


 Produkt nr 3

 Kredka do oczu z gąbeczką. Czarna.

                                     

                                     

Kredka trafiła na rozdanie, ale ponieważ posiadam już taką postanowiłam opisać. Kredkę postanowiłam kupić ponieważ bardzo mi przypominała inną, też z gąbeczką, która Avon wycofał jakiś czas temu. Nie wiem czy to pozostałości sentymentu do tamtej, czy jakaś inna przyczyna, ale jednak nie uważam tej właśnie kredki za ideał (poprzednia wersja była rewelacyjna!!!). Plusem jest to, że kredka się bardzo nie rozmazuje, chyba, że pod wpływem użycia gąbeczki. Czerń jest bardzo mocna. Kredka satynowa i dość łatwo się nią rysuje kreski. Napisałam dość, ponieważ czasem kiedy próbuję obrysować oczy i muszę malować po cieniu, kredka się zaczyna zamazywać deliatnie, co uważam za jej wadę, gdyż z poprzednią wersją tego problemu nie miałam. Czarna kredka jest moim must have w kosmetyczce. Mogę wyjść z domu bez podkładu, cieni i innych kosmetyków, nieuczesana oraz w starym dresie, ale nie wyjdę bez podkreślonych właśnie czarną kredką oczu. Może ma to związek z tym, że okulary zasłaniają moje oczy przez co są one mniej wyraźne, a jak wiecie, oczy są zwierciadłem duszy. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Wiem jedno, kredka zawsze musi w kosmetyczce być oraz nie może mnie zawodzić. Jestem zadowolona na tyle z tej kredki, że w skali od 1 do 10 jestem skłonna przyznać jej 8. Ale i tak byłabym najszczęśliwszą osobą pod słońcem, gdyby poprzednia wersja wróciła do produkcji.
P.S. Kredka, dzięki gąbeczce, ułatwia wykonanie makijażu typu smokey eyes.

Produkt nr 4

Poczwórne cienie do powiek.

                                 

Opakowanie jest naprawdę bardzo eleganckie ;) przypomina mi dzieciństwo, kiedy to mama posiadała mnóstwo cieni firmy Avon ;) cieszę się, że wprowadzają tak niewielkie zmiany w opakowaniach ;)

                                 

No i zdjęcie dodało się do góry nogami, ale mam nadzieję, że nikomu nie będzie to przeszadzało ;)
Cienie mają fajną konsystencję. Nie są całkiem sypkie, ani całkiem mokre :D konsystencja ułatwia zdecydowanie aplikowanie cieni na powieki. Pozwala rozetrzeć je na dowolną grubość oraz szerokość. Trwałość cieni określam na bardzo dobry. Chodziłam w makijażu od 9 rano do 23 i nie zauważyłam jakichś większych oznak ubytu cieni bądź ich rozmazania.
Bardzo podoba mi się pomysł z ponumerowaniem kolorów. Dzięki temu nawet prosta kobieta, bez uzdolnień kosmetycznych będzie mogła wykonać profesjonalny makijaż niczym od kosmetyczki. Niestety zaginęło moje zdjęcie w makijażu wykonanym tymi cieniami, ale postaram się na czasie wrzucić na fanpage jakieś nowe :)
No i oczywiście jestem bardzo szczęśliwa z dobranych przez Avon odcieni. Właśnie zamierzałam kupić coś w ten deseń, aby móc wykonywać makijaż smokey :)

W następnym poście opiszę kremy, które wprost pokochałam i na tym zakończę recenzowanie kosmetyków z pierwszego pudełeczka od Avon. Torebkę, która towarzyszyła kosmetykom zobaczycie niedługo w mojej stylizacji z marynarką w kwiatowy print ;)

2 komentarze:

  1. Zapraszam na mój konkurs:
    http://desingandmylife.blogspot.com/2013/11/moj-pierwszy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger