×

Masło SHEA - moje wybawienie

Moje ukochane masło shea. Od pewnego czasu, kiedy szampon z tym masłem uratował moje włosy, staram się wyszkukiwać produkty, które je w sobie zawierają. Na szczęście Avon zdecydowanie mi to ułatwia, ponieważ w swoich katalogach ma naprawdę duży wybór masek, meseczek, kremów, odżywek itp. produktów. Dziś opiszę Wam wielką trójcę, którą poznałam dzięki programowi ambasadorskiemu Avon ;)

Najpierw jednak kilka słów o tym, czym jest masło SHEA :)

Jest to masło pozyskiwane z owoców drzewa masłosza (fajna nazwa ^^). W postaci świeżej, jeszcze nie przetworzone ma konsystencję pasty. Po nałożeniu na skórę zamienia się w olej (magia!!)

Pewnie na wielu stronach internetowych możecie poczytać więcej o tym cudeńku i o korzyściach z jego stosowania. Jednak ja wymienię Wam te, które osobiście zaobserwowałam na swojej skórze oraz włosach.
Najpierw włosy:
* nie są przesuszone
* wyglądają bardzo zdrowo
* błyszczą się
* mniej wypadają
* nie niszczą się już tak bardzo po farbowaniu
* brak rozdwojonych końcówek!!

Skóra:
* nawilżona
* łokcie w końcu wyglądają normalnie!!
* paznokcie również odżyły
* gładka, po prostu aksamitna w dotyku
* brak uczucia suchej i napiętej skóry nawet po kilkudniowej przerwie w używaniu kremów

Wielkim plusem jest ten cudowny zapach, który mi osobiście kojarzy się z pysznymi krówkami z dzieciństwa;))

A teraz wielka trójca :)

Nr 1

Odżywcza maska do włosów z masłem shea.

                                                
                              
Jestem bardzo zadowolona z tej maski. Opakowanie jest na tyle duże, że wystarczy mi na jakiś czas. Ponieważ od niedawna zapuszczam włosy, wymagają one teraz dodatkowej pielęgnacji i ochrony. Mogę z ręką na sercu stwierdzić, że dzięki niej mają to zapewnione.

Konsystencja budyniu sprawia, że maska łatwo się nakłada i rozciera na włosach. Kolejnym plusem konsystencji jest to, że już mała ilość pokrywa całe włosy, dlatego maska jest wydajna.
Po użyciu włosy są lśniące, łatwo się rozczesują, nie plączą się. Po dłuższym czasie używania zauważam zdecydowaną poprawę ich kondycji. Dodatkowo maska pozostawia po sobie cudowny, uwielbiany przeze mnie zapach.

DODATKOWA UWAGA: przed użyciem należy przeczytać ulotkę. Ja oczywiście sobie podarowłam to, co poskutkowało przetłuszczonymi włosami na drugi dzień po użyciu. Sądziłam na początku, że to wina maski, ale okazało się, że po prostu nie dostosowałam czasu jej trzymania na włosach do ich potrzeb. Tak więc 10 minut jedynie w przypadku naprawdę bardzo przesuszonych włosów! Pamiętajcie! :)

Nr 2

Odżywczy scrub do rąk i stóp z masłem shea.


                                                  
Zacznę od tego, że w przypadku stóp nie stosowałam go. Moja opinia dotyczny jedynie dłoni.

Na dłoniach mam niezwykle delikatną skórę. Dlatego muszę o nią dbać dwa razy bardziej niż w innych miejscach. Poza tym, moim zdaniem dłonie są wizerunkiem kobiety. Więc powinny być zadbane, nawet jeśli wykonujemy nimi ciężkie fizyczne prace, bo i tak się zdarza. Na szczęście wynaleziono kremy oraz scruby, które pozwalają nam zachować ich piękny wygląd.
Scrub z Planet Spa od Avon jest moim pierwszym scrubem tej firmy. I powiem, że jestem naprawdę zadowolona. Moje dłonie, z których skóra zaczęła schodzić przez zmianę wody, w końcu wyglądają normalnie. Scrub stosowałam przez ok. 3 tyg, 2 razy w tygodniu. Dzięki temu moje dłonie stały się gładkie, szybko oczyściły się z popękanych kawałków naskórka oraz zmiękły.

Polecem bardzo równoległe stosowanie scrubu oraz kosmetyku nr 3, czyli:

Odżywczy krem do rąk, stóp i łokci z masłem shea.

                                                

Bardzo żałuję, że pudełeczko tego kremu jest takie małe. Mi najbardziej chyba odpowiadało by takie litrowe, ponieważ ten krem stał się moim lekiem na całe zło. Stosuję go do rąk, łokci, kolan, stóp, a także na jakieś podrażnione miejsca na ciele.
Krem naprawdę szybko się wchłania i pozostawia skórę głęboko nawilżoną i zmiękczoną na kilka godzin. Konsystencja budyniu pozwala łatwo rozprowadzić krem. Stosuję go co drugi dzień. Moje łokcie w końcu zaczęły wyglądać po ludzku, bo odkąd sięgam pamięcią zawsze były podrapane, skóra z nich schodziła, a do tego były bardzo nieprzyjemnie szorstkie. Na szczęście to już minęło.
Krem bardzo dobrze pomaga na odciski ;) oraz inne otarcia, które zadają nam nasze cudowne buciki. Nawilża oraz przynosi ulge, dzięki czemu możemy chodzić. Ja osobiście robiłam z nim okłady. Nakładałam na wacik kosmetyczny grubsza warstwę, który następnie umieszczałam na odcisku czy rance i dopiero na to zakładałam skarpetki. Całodniowe nawilżanie takim sposobem sprawiało, że w ciągu 3 dni nie było śladu po odcisku, a jeśli już ślad widoczny był jeszcze, to mimo to nie odczuwałam żadnego dyskomfortu.

Ogólnie jestem jak najbardziej pozytywnie nastawiona na korzystanie z innych produktów Planet Spa od Avon. Kosmetyki są naprawdę najlepszej jakości, do tego mają bardzo przyjemne zapachy. Więc jeśli macie jakieś problemy o których pisałam, a żadne kosmetyki nie dają Wam oczekiwanego rezultatu znajdźcie najbliższą konsultantkę i zapytajcie o serię Planet Spa ;)))

2 komentarze:

  1. Uzywalam tej maski i uratowala moje w losy po dekoloryzacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie Z AVONu kosmetyki Planet spa są świetne

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już do mnie zajrzałaś, zostaw komentarz, jestem ciekawa Twojej opinii :)

Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger