×
Zielono mi, czyli maseczki z serii Tea Tree

Zielono mi, czyli maseczki z serii Tea Tree


Jestem maseczkomaniaczką. Jak nie mam dużego wyboru maseczek na półce to po prostu choruję i muszę biec uzupełnić zapasy. Może to wydaje się śmieszne, ale każda nałożenie maseczki to dla mnie chwila odpoczynku, takie domowe SPA.  Tak więc biegam po drogeriach i wyszukuję co rusz nowe maseczki, które mogłyby się u mnie sprawdzić. Już jakiś czas temu kupiłam po raz pierwszy maseczki z olejkiem z drzewa herbacianego od Beauty Formulas. A ponieważ właśnie mam na wykończeniu kolejne dwa opakowania postanowiła Wam o nich trochę napisać. 

Zacznę od tego, że kiedy podczas pierwszych użyć szukałam opinii o nich byłam zaskoczona dość sporą ilością negatywnych komentarzy. Nie mniej jednak należy pamiętać, że każda skóra jest inna i każda inaczej zareaguje. Moja jest mieszana ze skłonnością do przesuszeń, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.  Mam też rozszerzone pory i to właśnie do walki z nimi postanowiłam zastosować te maseczki. 

Pierwsza maseczka jest typu peel-off. Niestety na zdjęcie na twarzy nie możecie liczyć bo mimo, że kilka razy próbowałam takie zrobić to po prostu nic nie widać. Jest ona całkowicie przezroczysta, więc nie musicie się obawiać, że będziecie straszyć i śmiało można ją nakładać za dnia. Bardzo szybko zasycha, a ja po prosty uwielbiam ten moment kiedy mogą już ją ściągać - fanki maseczek peel-off wiedzą o co chodzi. Świetnie ściąga pory i oczyszcza. Skóra jest wygładzona. Do tego jak za długo ją potrzymacie to możecie liczyć i na darmową depilację twarzy.  I mimo, że kocham tę maseczkę to powiem Wam jedno - śmierdzi! Strasznie! Z czasem idzie się przyzwyczaić, ale przy pierwszym użyciu może to odrzucać. Czuć ją jedynie podczas nakładania,potem zasycha, więc da się przeżyć. A patrząc na jej działanie tym bardziej jestem w stanie przymknąć oko na ten zapach. 



Druga maseczka jest glinkowa. Świetnie się rozprowadza dzięki temu, nie jest jednak typowo glinkowa,ponieważ nie zasycha dającym przy tym skorupę, a raczej lekko się wchłania - pozostałości należy po prostu zmyć. 
Maseczka może lekko szczypać, ale nie jest to mocne uczycie i przy kolejnych użyciach już tego nie czułam. Nie mniej jednak nie polecam jej dla skóry wrażliwej, ponieważ wydaje mi się, że mogłaby podrażnić. 



Maseczka również oczyszcza i zwęża pory i jest to rzeczywiście odczuwalne na twarzy. Ale najbardziej lubię ją za to, że ma właściwości kojące i łagodzące. Czyli wszystkie zaczerwienia,świeże wypryski i tym podobne niedoskonałości szybko znikają i zasychają. 
Maseczkę należy trzymać na twarzy około 3 minut, ja zwykle to przedłużam, nawet do 10. Ważne jest, aby nie nakładać jej blisko okolic oczu, ponieważ macie gwarancję łzawienia. Niestety taki minusik. Za to zapach jest rewelacyjny - jak dla mnie taki trochę ziołowy. 


Maseczki od Beauty Formulas z serii Tea Tree to wybawienie dla mojej skóry. Przy regularnym stosowaniu nie mam już tak rozszerzonych porów jak wcześniej. Moja skóra jest tez wyjątkowo oczyszczona. Także kolejne opakowania denkuję i lecę po nowe, ponieważ muszę je mieć pod ręką w razie nagłych sytuacji. 



Jeżeli tak jak ja walczycie z rozszerzonymi porami to koniecznie je wypróbuje  - zwłaszcza tę z glinką. Można je kupić w Super Pharm oraz Drogeriach Natura, a jeżeli traficie na promocję to nie dacie za nie więcej niż 8 zł. Za takie pieniądze są zdecydowanie warte przygarnięcia. 
3
Copyright © 2016 Gra o Trend - kobieca strona internetu , Blogger